Miłe złego początki. SKS Iskra Warszawa górą w spotkaniu z SPS Volley Ostrołęka.
Kibice zebrani w niedzielny wieczór na hali im. Arkadiusz Gołasia byli świadkami emocjonującego i bardzo zaciętego spotkania. Zawodnicy Łukasza Kadłubowskiego wygrali premierową partię spotkania, lecz to nie wystarczyło do odniesienia końcowego sukcesu w spotkaniu.
Pierwszy set to walka cios za cios. Zawodnicy obu drużyn dobrze weszli w spotkanie, dzięki czemu widzieliśmy bardzo wyrównane zawody. Wieksza skuteczność pod siatką zadecydowała o końcowym zwycięstwie w pierwszej partii. Czarno-Czerwoni wygrali 25:23 i rozbudzili apetyty tłumnie przybyłych Kibiców.
Apetyty na trzy punkty zostały rozbudzone jeszcze bardziej po mocnym wejściu w drugą odsłonę spotkania. Pierwsza połowa seta rozgrywana była pod dyktando Volleya. Potwierdzeniem tego była trzypunktowa przewaga Gospodarzy 10:7. Niestety dla Volleya i jego kibiców w polu serwisowym zameldował się przyjmujący SKS Iskra Warszawa, Jakub Nieora. Z przewagi nic nie zostało, a co gorsze Goście nabrali wiatru w żagle. W drugiej części partii objęli trzy, czteropunktowe prowadzenie i sukcesywnie je powiększając wyraźnie wygrali 18:25. Remis po dwóch partiach zapowiadał ogromne emocje, jakich zwykle dostarczają Czarno-Czerwoni podczas meczów przy ul. Traugutta.
Trzeci set to powtórka z rozrywki. Po mocnym, wyrównanym początku z obu stron, Gospdarze punkt po punkcie zaczęli powiększać przewagę. Świetna gra w obronie i skuteczne kontry zaowocowały prowadzeniem (18:14) i rozbudzeniem nadziei kibiców na zwycięstwo za trzy punkty nad trudnym rywalem z Warszawy. Niestety, długi przestój w szeregach zespołu Łukasza Kadłubowskiego oraz rozpędzający się na lewym skrzydle Ostrołęczanin, były zawodnik Energa Pekpol Ostrołęka i SPS Volley Ostrołęka Grzegorz Kowalczyk spowodowały, że Iskra Warszawa objęła prowadzenie w końcówce 19:20 i wygrała całego seta 21:25.
Czwarta, jak okazało się ostatnia odsłona meczu również była pokazem twardej, męskiej siatkówki. Obie drużyny wymieniały się na prowadzeniu, nie pozwalając zwiększyć i utrzymać przewagi. Zapewniło to kibicom wjazd na rollercoaster emocji. SKS Iskra Warszawa objełą prowadzenia 15:16. Brak skuteczności na siatce zawodników z Ostrołęki sprawił, że w końcówce Warszawianie odskoczyli na trzy punkty. Na drugą przerwę, o którą poprosił trener Kadłubowski, goście schodzili prowadząc 16:19. Gdy wydawało się, że gracze Iskry pewnie zmierzają po zwycięstwo w czwartej partii 21:23, na zagrywce zameldował grający dziś na pozycji atakującego Kamil Krajewski. Przy serwisie Kamila udało się dojść do remisu 23:23 i emocje na hali im. Arkadiusza Gołasia sięgnęły zenitu. Część kibiców na stojąco wspierała zawodników Gospodarzy, którzy jak lwy walczyli o odwrócenie czwartej partii i doprowadzenie do tie-breaka. Niestety, ta sztuka się nie udała i najważniejsze dwa punkty padły łupem gości, którzy wygrali całe spotkanie 1:3.
Zawodnikiem meczu został uznany Damian Czekalski.
SPS Volley Ostrołęka – Iskra Warszawa 1:3 (25:23, 18:25, 21:25, 23:25)